Minister, kluski i wieszak na RPŚ EL-Instal Rajd o Puchar Wójta Gminy Mszana 2018

Rajd w Gminie Mszana to jeden z tych rajdów, który zawodnicy długo będą pamiętać. Wszystko to za sprawą bardzo wymagających odcinków specjalnych.  Można powiedzieć, że każdy rajd jest wymagający, ale są takie, które potrafią z zawodników wycisnąć ostatnie krople potu. Na rajdzie w Gminie Mszana zameldowałem się dosyć wcześnie rano gdyż powierzono mi w nim dwie funkcje. Pierwsza z nich to kontrola zabezpieczenia trasy rajdu na pierwszym odcinku, który przebiegał w Połomi. I tak o godzinie 5: 30 na parkingu OSP Połomia odbyła się odprawa osób zabezpieczenia pod wodzą Junior Rally Team Delegatura Cieszyn.

Po odprawie osoby zabezpieczenia zostały rozwiezione po trasie i zapoznały się z warunkami, w których będą dbać o bezpieczeństwo odcinka. Po kilku minutach zostałem zaproszony do SafetyCar, którym dokonaliśmy kontroli faktycznego stanu zabezpieczenia. Po przekazaniu informacji do dyrektora rajdu, że wszystko jest gotowe do odbioru trasy przez Policję udałem się do studia Race Live TV.

Tam czekało na mnie kolejne zadanie. Po debiucie reportera na 64 Rajdzie Wisły właściciel RLT (Race Live TV) poprosił mnie bym na Rajdzie o Puchar Wójta Gminy Mszana wspólnie z Anną Gabryś przeprowadził relację mobilną. Fajnie było pracować z Anią, która już od dłuższego czasu przeprowadzała wywiady z zawodnikami na mecie. Tym razem otrzymaliśmy zadanie przeprowadzenia wywiadów z mety pierwszego odcinka i bazy rajdu.

Mnie osobiście bardziej podobały się wywiady z mety odcinka, raz, że robiła je Ania a dwa że mogłem się bawić kamerą. Jednak tak całkiem już serio to najbardziej podobało mi się to, że mogłem zobaczyć rajdowe emocje w całkowicie nowej postaci. Do tej pory rajdowe emocje mogłem obserwować na różne sposoby. Były wtedy, gdy jeżdżąc, jako SafetyCar docierałem do załóg, które kilka minut wcześniej wylądowały w polu lub na drzewie. Były wtedy, gdy kibicowałem na trasie rajdu oraz wtedy, gdy składałem gratulacje mistrzowskim załogom.

Tym razem rajdowe emocje zobaczyłem w innym wydaniu. Zobaczyłem je w oczach i twarzach zawodników na 5 sekund po zatrzymaniu się na mecie. Już w połowie stawki ta nowa metoda obserwacji rajdu mówiła mi jedno. Jest grubo!

Poziom adrenaliny był tak wysoki, że byli tacy zawodnicy, którzy zapominali gdzie mają korbę opuszczania szyby. Te trzęsące się dłonie zawodników i ten błysk w oczach oraz szybki oddech rysowały pełny obraz tego, co zawodnik przeżył minutę temu na trasie. Myślę, że po kilku takich relacjach będę w stanie rozpoznać bez słów, która załoga miała jakąś przygodę a która przejechała oes bez problemu. Na tym odcinku jednak nie potrzebowałem wielkiego doświadczenia reporterskiego by zobaczyć, że ten oes jest bardzo wymagającym odcinkiem rajdu. Moje domysły potwierdzali sami zawodnicy, którzy odpowiadali na pytania Ani. 

Trasa była bardzo szybka z ładnymi partiami, które dodatkowo utrudniały liczne podbicia. Tu nie było czasu na najmniejszy błąd, co nie wszystkim się udawało, no, ale takie są rajdy. Kolejne dwa odcinki nie były wcale łatwiejsze a kto wie czy nie były jeszcze trudniejszymi. Kilka ładnych partii zakrętów na spadaniu poprzedzonych wspinaczką niczym w rajdach górskich po leśnej wąskiej drodze musiało się podobać. To chyba była jedna z ciekawszych tras Rajdowego Pucharu Śląska El-Instal i pomimo tego, że obfitowała w takie trudne momenty to nie zabrakło miejsc, że były załogi lecące praktycznie już na odcince.

Rajd samochodowy to nie tylko trasy i samochody, bo jak się okazuje czasem to również lokalni mieszkańcy, którzy potrafią uratować mistrza. Do bardzo zabawnej sytuacji doszło na mecie pierwszego odcinka gdzie Artur Kobiela po przekroczeniu mety udzielił nam szybko wywiadu i ruszył na kolejny odcinek. Po kilku metrach zatrzymaliśmy Lancera i zwróciliśmy Arturowi uwagę na wiszący wydech. Jak się okazało Kobiela gdzieś urwał mocowanie układu wydechowego i włóczył go po asfalcie. Artur nie zastanawiając się ani sekundy dłużej wysiadł z samochodu i ocenił sytuację, po chwili stał już w drzwiach pobliskiego domu. Artura do domu wpuściła mieszkanka, która była akurat w trakcie robienia śląskich klusek. Kobieta z rękami oklejonymi ciastem na kluski rozpoczęła energicznie szukać czegoś, co uratowałoby Artura. Z pomocą chwilę później przyszedł gospodarz domu, który nie znalazł metalowego drutu, ale znalazł metalowy wieszak na ubrania. Tak szczęśliwie się złożyło, że owy wieszak był właśnie wykonany z metalowego drutu. I tak wieszak na niedzielną koszulę posłużył do podwieszenia tłumika rajdowego Lancera. Dodatkowo Artur otrzymał jeszcze zaproszenie na śląskie kluski i roladę z modrą kapustą. Ci wspaniali ludzie nawet do dziś nie mają pojęcia, że pomogli załodze, która dzięki nim wygrała w najmocniejszej klasie K4 oraz nieoficjalną generalkę. Wspaniały mały gest, ale jak ważny dla kogoś, który włożył tyle pracy i pieniędzy w przygotowania przed rajdem, dla kogoś, kto pokonał tyle kilometrów z ekipą by wsiąść udział w rajdzie. Naprawdę piękny gest, za który dziękujemy my wszyscy miłośnicy rajdów.

 

Kolejnym miłym gestem była wizyta na bazie rajdu ludzi, którzy postanowili zobaczyć jak wygląda Rajdowy Puchar Śląska podczas rundy w Gminie Mszana. Tymi miłymi gośćmi był były Wiceminister sprawiedliwości a obecnie pełnomocnik Ministra sprawiedliwości pan Michał Woś, który był również kiedyś członkiem Krajowej Rady Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego. Wzrok wszystkich na bazie przyciągał również Poseł i były Europoseł Tadeusz Cymański. To bardzo fajnie wiedzieć, że rajdy i pasja obywateli nie jest obojętna ludziom pełniącym tak ważne role w naszej ojczyźnie. Być może nie wszyscy rajdowcy na bazie byli akurat jednomyślni politycznie, ale na pewno cieszyli się, że zostali poproszeni o pamiątkową fotografię przez tak zacnych gości rajdu. Po rozmowie z panem Michałem Wosiem pan Wiceminister obiecał mi przesłać klika pamiątkowych fotek z bazy rajdu, którymi podzielę się z Wami poniżej.

 

 

 

 

 

Również władze lokalne w osobie Wójta Mirosława Szymanka były bardzo zadowolone z niedzielnego rajdu. Pan Szymanek pomimo już niskiej wieczornej temperatury dotrwał z nami do końca rajdu by uroczyście wręczyć wszystkim wygranym puchary z nagrodami ufundowanymi przez partnerów Rajdowego Pucharu Śląska. Ładnie podświetlone podium zbudowane w Połomskim Amfiteatrze Letnim tworzyło niesamowitą atmosferę okraszoną wspaniałą oprawą muzyczną i iluminacją świateł. By stanąć na tym pięknym podium zawodnicy musieli dać z siebie wszystko i wykazać się najlepszym kunsztem rajdowym wśród rywali.

 

 

Na podium tego wieczoru zobaczyliśmy załogi

W klasie K4:

  1. Kobiela / Wala Mitsubishi Lancer
  2. Blacha / Gruszecki Subaru Impreza
  3. Ł.Kobiela / Spratek Mitsubishi Lancer

 

Okiem kibica:

Na plus : Artur Kobiela wygrywa wszystkie oesy i pozostaje bezkonkurencyjny dla pozostałych pięciu załóg w tej klasie.

Na minus : Żbikowski / Marcinkiewicz Audi Coupe, którzy przez cały rajd zajmują  3 miejsce na podium, by na ostatnim OS13 przegrać je z załogą  Ł.Kobiela / Spratek  Mitsubishi Lancer.

Klasa K1

  1. Walaszek / Wróbel Fiat Seicento
  2. Dudarewicz / Jakieła Fiat Cinquecento
  3. Roik / Bujok Peugeot 205

 

Okiem kibica:

Na plus:  Załoga Walaszek / Wróbel  Fiat Seicento pokazała  ostrą walkę i równe tempo na wszystkich odcinkach, co po defekcie w samochodzie Gluza Rally Team zaowocowało wygraną klasy.

Na minus : Gluza / Gluza Honda Civic kolejny defekt silnika na kolejnym już rajdzie, który kolejny raz zniweczył tak dobrą jazdę załogi prowadzącej w klasie przez pierwszą połowę rajdu. Pech tej załogi zdaje się nie mieć końca.

 

Klasa K2

 

  1. Plinta / Jawor Honda Civic
  2. Dembinny / Włodarczyk Honda Crx
  3. Gańczarczyk / Parzyk Honda Civic

 

Okiem kibica:

Na plus : Plinta / Jawor za dobre tempo, które pozwoliło na poprawę czasu z oesu na oes by ostatecznie wygrać cały rajd. Za ducha walki pomimo wcześniejszego stwierdzenia, że Janusz Stebel jest poza zasięgiem ich Hondy.

Na minus : Dzwon załogi  Cieślar / Polok, która po  przygodzie na OS2 spada z pierwszego miejsca na ostatnie i z stratą 8 minut nie odpuszcza ostrej walki by ostatecznie na OS4 zaliczyć drzewo i tym samym zakończyć dalszą rywalizację.           

 

 

Klasa K3

 

  1. Watras / Kluczewski Renault Clio
  2. Kiełbik / Ślimak Opel Astra
  3. Szturc / Cymorek Peugeot 206

 

Okiem kibica:

Na Plus : Watras / Kluczewski    za bezkonkurencyjność na każdym odcinku  Kiełbik / Ślimak za to, że pomimo tak zaciętej walki zdołali wyprzedzić Szturca po OS3 i utrzymać tą pozycję do końca rajdu.

Na minus:  Szturc / Cymorek  załoga, która przyzwyczaiła nas do każdego wygranego rajdu kolejny raz nie znalazła się najwyższym stopniu podium.                     

 

Klasa K5

 

  1. Opioła / Grabowska Fiat 126p
  2. Podżorski / Podżorska Fiat 126p
  3. Telega / Wlach Fiat 126p

 

Okiem kibica:

Na plus : załoga Opioła / Grabowska    po Jastrzębiu i Gorzycach w końcu dowozi zwycięstwo do mety . Dobra jazda na szybkich odcinkach z tak krótką skrzynią biegów zasługuje na uznanie.

Na minus : Gabzdyl / Hes pomimo tak dobrej równej walki na każdym odcinku nie zdołała dorównać pierwszej trójce.

 

Klasa K6

 

  1. Stefanik / Niemczyk Fiat Seicento
  2. Henkel / Marczyk Fiat Cinquecento
  3. Najgrodzki / Najgrodzki Fiat Cinquecento

 

Okiem kibica:

Na plus: Równa jazda załogi Stefanik / Niemczyk,  która wygrała wszystkie odcinki i pozostawała poza zasięgiem rywali.

Na minus : Załoga Donocik/Donocik  czegoś zabrakło by po mocnej walce ostatecznie przegrać 3 miejsce i rajd zakończyć na 5 miejscu po sytuacji lokat po kolejnych oesach 10,7,5,3,3,3,3,3,3,3,3,5

 

Klasa K7

 

  1. Rączka / Kołotyło     BMW E36               
  2. Jasnowski / Chyćko BMW E30
  3. Sikora / Orlik BMW E36

 

Okiem kibica:

Na Plus : Rączka / Kołotyło       Ostra walka o utrzymanie mistrza każdego odcinka i odparcie ataku załogi Jasnowski/Chyćko .

Na minus : Jasnowski/Chyćko  drobny błąd i szykana odbierają wygraną rajdu. D.Sikora/Tytko BMW E36 było dobrze ale nie udało się stanąć na podium w własnej gminie.

 

 

Jak widać był to kolejny wspaniały rajd który dostarczył nam dużo emocji, pozostaje nam jedynie liczyć że za rok również w tym miejscu ich nie zabraknie.

Foto:Jakub Tuszyński 

Pozdrawiam Robert Durczok.