O nagości króla, czyli małe podsumowanie RPŚ

Od rajdu w Łodygowicach położonych niedaleko Żywca mija już kolejny tydzień i chyba nie ma takiego portalu który nie pisał by o tym rajdzie. Wiele artykułów które wydawały się jakby były pisane na jedną modłę. Wszyscy chwalą i wprost nie mogą wyjść z podziwu po tej rundzie Rajdowego Pucharu Śląska. Może tak jest teraz modnie, lub nie wypada się wychylać z medialnych ram ?. Bardzo mnie to zainteresowało i stwierdziłem że jeszcze poczekam co będzie dalej. 

 

 

Poczekałem, i co ?.  Nikt nie biadoli, nikt nie narzeka i wszystkim wszystko “pasi”. A może Facebook wprowadził jakieś nowe reguły cenzury ?

Może nie przechodzi krytyka co do RPŚu przez sito cenzury FB ?.  I tak przez ten czas patrzę czytam i analizuję . Po kilku rozmowach z znajomymi, w końcu dociera do mnie że nareszcie dożyłem tego dnia.

Dożyłem dnia, o którym tyle  myślałem już kilka lat temu. Ileż to razy myślałem o dniu w którym będzie w naszej okolicy rajd taki, jak właśnie ten który odbył się 22 kwietnia w Łodygowicach. 

 

Kilka dni przed rajdem jako osoba koordynująca zabezpieczenie odcinka, miałem okazję ją pokonać w towarzystwie Grzegorza Czarnika i w tym właśnie momencie zadałem sobie pytanie. Czyżby w końcu nadszedł czas na rajd który spełni oczekiwania wszystkich zawodników ?. Rajd który w końcu nas przekona że nie musimy już wzorować się na tym co dzieje się na Dolnym Śląsku i wzdychać z podziwem na myśl o nich ?.

Tak , to właśnie był ten dzień który przeciwnikom RPŚu kazał milczeć a zwolenników napełnił wielką radością.

Chciało się by powiedzieć że wszyscy chwalą “króla”, ale jak go nie chwalić gdy król nie jest nagi. Ten król ma szaty i to całkiem niezłe.

120 nadesłanych zgłoszeń z których tylko pierwsze 80 załapały się na start w Łodygowicach, to wynik o którym inni mogą tylko marzyć . Ale nie ma co zazdrościć, tym którzy całkiem nie tak dawno zaczynali od zera, mając jedynie tak jak wszyscy wizje i plany. Pierwsze starty to listy na których widniało ok 40 załóg jednak mozolna ciężka praca organizatorów doprowadziła w końcu do tego, że na listach brak wolnego miejsca . Ta ciężka praca wszystkich zaangażowanych osób, w tworzeniu RPŚ doprowadziła do tego, że nareszcie usłyszałem od zawodników że trasa jest tym o czym zawsze marzyli . Wielu z nich mówiło mi że nigdy nie przypuszczali że będzie im dane walczyć na takiej trasie. Trasie której nie powstydziły by się nawet RSMP  i myślę że  samej oprawy rajdu również . Gdyby tak można było postawić obok siebie ten pierwszy rajd ówczesnego  ATMu w Kaczycach z tym co widzieliśmy w Żywcu.

Kiedyś gdy ATM zmienił nazwę pucharu na Rajdowy Puchar Śląska, usłyszałem od jednego pana, który żyje w przekonaniu o swojej zajebistości i znajomości wszystkiego co rajdowe, że się temu Arturowi z Grześkiem w … przewróciło. No to nadszedł czas gdy organizatorzy potwierdzili fakt że nic się  nie przewróciło, a tak zacna nazwa do tak zacnych rajdów w pełni pasuje. 

Ogrom pracy w realizacji wcześniej założonych celów, jest znany tylko nielicznym . Mam szczęście akurat być jedną z tych osób, które prawie od samego początku są wtajemniczone w to co dzieje się w tym pucharze. Czasem sam nie wierzę, w to co planują. Jednak za każdym razem plan jest wykonany niemal w stu procentach. Oczywiście nie obyło się przez ten czas bez wpadki. Był w tamtym roku Goleszów, był i nikt z organizatorów nie unika tego tematu. Były inne mniejsze lub większe wpadki, ale kto by to teraz chciał pamiętać po takim Żywcu. 

7,5 kilometra odcinka który wyciskał z zawodników ostatnie krople potu gdy mijali metę, pokazało tym “niezrzeszonym” czym są prawdziwe rajdy . Nie było łatwo bo z tym wyzwaniem trzeba było się zmierzyć aż cztery razy. Kolejny raz RPŚ daje zawodnikom możliwość nauki prawdziwego rajdowania. Rajdowania w którym tak ważne są już nie tylko opony i to co pod maską, ale również takie rzeczy jak np. kondycja fizyczna zawodników. Jest jednak inaczej gdy dajesz z siebie wszystko przez dwie minuty a inaczej gdy musi to trwać przez pięć minut.

W rozmowach z zawodnikami często wspominali o tym że teraz już nie tylko trzeba będzie pracować nad maszyną,  ale również i nad własną kondycją. Kto by pomyślał kilka lat temu że rajdach na tym szczeblu zawodnicy będą mieli takie problemy do rozwiązania. Czyż to nie wspaniałe że doczekaliśmy się takiego skoku w rajdach “amatorskich”.  W rajdach o których pisząc,  słowo amatorskie jest wstawiane w cudzysłów bo już tak naprawdę nie wiadomo co by miało znaczyć . Amatorka w klatkach i kombinezonach, hansach z Proto na liście itp. i odcinki po 7 km technicznie tak ciężkie jak w pierwszej lidze. 

Ktoś powie dobra fajnie, ale co dalej ?  

Dalej to znaczy 3 runda, a w niej dwa dni rajdowania w Jastrzębiu Zdroju. Druga runda pokazała jak ciężkim wyzwaniem jest 7 km odcinka, dlatego RPŚ wciąż stawia na rozwój i do tych 7,5 km w pętli dołożył jeszcze 5,3 km. Będzie też i prolog jak na rajd dwudniowy przystoi, czyli kolejny raz rajdowe święto na Śląsku przed nami. Życzę tylko mniej problematycznych kibiców na trasie, od tych których trzeba było z Policją uspokajać ta trasie w Łodygowicach . I tu apel do kibiców “Nie psujcie tego co inni budowali latami dla nas wszystkich, ku ogólnej radości z rajdów “

Czy trzeba jeszcze coś więcej pisać ?. Myślę że nie.  Już teraz czekam na pierwsze słowa zawodnika po przejechaniu pierwszej pętli 🙂  Pisałem przed 2 rundą że będzie grubo ? Pisałem . A teraz przed Jastrzębiem napiszę że będzie jeszcze grubiej. Hej. Pozdrawiam Robert Durczok.

foto: RPŚ, Facebook, Grzegorz Matla, Wojciech Tomala

Dodaj komentarz